VU MAG October 15, 2013

David LaChapelle przedstawia w surrealistycznych pracach wizję świata pełnego kiczowatego piękna, przemocy, pożądania, wynaturzeń, szalonej mody, kokainowego odlotu, czerwonych ust, silikonowych piersi, przerośniętych mięśni i religijnych uniesień. Prace słynnego fotografa będziemy mogli oglądać od 6 września na wystawie „In Bóg We Trust“ w warszawskiej Zachęcie.

Obrazoburczy, prowokacyjny, prześmiewczy, ironiczny i kiczowaty – tak najczęściej mówi się o LaChapelle, jednym z najsłynniejszych fotografów świata. O jego prace zabiegają największe galerie sztuki, a najbardziej prestiżowe magazyny marzą, żeby dla nich przygotowywał sesje mody lub portrety gwiazd. Teoretycznie LaChapelle zajmuje się fotografią mody, ale tak naprawdę w jego pracach moda bywa jedynie tłem i pretekstem do opowiadania historii o współczesnym świecie – onirycznym, czasem przesłodzonym, a niekiedy zepsutym do szpiku kości. Na jego zdjęciach wszystko jest wyolbrzymione - począwszy od silikonowych ust i piersi modelek (jego ulubionymi są transwestyta Amanda Lepore i aktorka Pamela Anderson), a skończywszy na zaskakujących historiach, które owe zdjęcia opowiadają. - Jeśli chcesz prawdziwego świata, przejedź się miejskim autobusem – mówi, kiedy ktoś zarzuca mu, że jego prace są zbyt teatralne. -Zawsze chciałem robić zdjęcia, które byłyby zupełnie odrealnione i przesadzone choć jednocześnie osadzone w zwyczajnym świecie, tym, który znamy.

LaChapelle z uporem maniaka (i ironicznym uśmieszkiem) każe więc pozować swoim modelkom w nienagannych ubraniach z najnowszych kolekcji Chanel, Verace i Louisa Vuittona w inscenizacjach jak z koszmarów sennych – dziewczyny są bohaterkami tragicznych wypadków samochodowych, pożarów, albo cudem ocalałymi ofiarami huraganu Katrina gdzieś na przedmieściach Nowego Orleanu, bawią się na szalonej imprezie z Chrystusem, mordują lub są mordowane, wykorzystują lub są wykorzystywane. Świat LaChapella jest pokręcony, dziwaczny, pełen aluzji niedomówień i symboli. To świat, w którym wyobraźnia nie zna granic

David LaChapelle urodził się w Fairfield w stanie Connecticut i od dzieciństwa zdradzał talenty artystyczne. Kiedy miał 9 lat cała rodzina przeprowadziła się do konserwatywnego Raleigh w Północnej Karolinie. David nie wspomina dobrze tych czasów, bo jako nastolatek był prześladowany w szkole z powodu swojego homoseksualizmu i nonszalanckiego stylu. Po kilku latach rodzice wrócili znów do Connecticut, ale on postanowił poszukać szczęścia gdzie indziej i... uciekł do Nowego Jorku. Niemal od razu trafił do Studia 54 – najsłynniejszej dyskoteki na Manhattanie, w której zaczął pracować jako kelner. Studio 54 było miejscem wyjątkowym, skupiającym największe sławy, najbarwniejszych artystów, najbardziej znanych aktorów i modelki. Odbywały się tam szalone imprezy mocno zakrapiane alkoholem I zasypywane kilogramami kokainy. Do stałych bywalców klubu należeli Andy Warhol, Bianca Jagger, Grace Jones, Liza Minelli, Woody Allen i Mia Farrow, David Bowie, Tommy Hilfiger, Elton John i wielu wielu innych. To tam właśnie David nawiązał swoje pierwsze artystyczne znajomości i spośród gwiazd Studia 54 wybrał swoich pierwszych modeli. Zasłynął pod koniec lat 80-tych serią zdjęć znanych gwiazd. Był uczniem i protegowanym Andiego Warhola, z którym rozpoczął artystyczną współpracę już jako 17 latek w magazynie Interview więc traktowano go poważnie i uważnie obserwowano jego szybki rozwój artystyczny. Dla LaChapelle współpraca z Warholem była – jak podkreśla – najbardziej rozwijającym i kształtującym jego styl okresem. Do dziś wspomina swoje pierwsze spotkania z mistrzem Pop-Artu, który podobno powiedział mu „Fotografuj co chcesz i jak chcesz, ale miej pewność, że bohaterowie twoich zdjęć dobrze wyglądają. Tej radzie wierny jest do dziś. Po pierwszych publikacjach zdjęć w Interview przyszedł czas na zlecenia dla Details, Rolling Stone i innych pism, autorskie wystawy w najsłynniejszych galeriach Nowego Jorku, kontrakty reklamowe ze znanymi agencjami i w końcu sesje zdjęciowe dla prestiżowych magazynów poświęconych modzie i gwiazdom – Vanity Fair oraz dla francuskiej i włoskiej edycji Vogue’a. Oprócz producentów sesji i redaktorów naczelnych do LaChapelle’a ustawiała się również kolejka gwiazd, które chciały mieć wyjątkowe zdjęcia jego autorstwa. Dziś ich lista jest bardzo długa, między innymi znajdują się na niej Madonna, Bjork, David Beckham, Naomi Campbell, Leonardo Di Caprio, Angelina Jolie, Elton John, Britney Spears, Elizabeth Taylor i Uma Thurman oraz jego muzy i przyjaciółki; Pamela Anderson, Amanda Lepore i Courtney Love. Piękne, silne i dziwne kobiety stały się głównymi bohaterkami jego prac.


Kobieta jest u LaChapella najważniejsza, najciekawsza i… nieodkryta. Na niektórych zdjęciach jest przedstawiona jako słynna gwiazda w złotej sukni, na innych jako prowokacyjny obiekt pożądania, efektowny dodatek do mężczyzny, albo silna „domina“, czy kulturystka zdradzająca swoim zachowaniem typowo męskie cechy charakteru. Są też całe zastępy kobiet upadłych, kurtyzan, kobiet przypominających lalki z sexshopów i bezpłciowych, a jednak kobiecych… dziwadeł. Wbrew pozorom kobiecość według LaChapella wcale nie jest taka oczywista i czasem spłata figle. Wyzywająca blondyna z wielkim biustem potrafi mieć niekiedy penisa jak w przypadku Amandy Lepore, może udawać, że oddaje mocz na stojąco jak modelka ze zdjęcia „Russian Bath House“, albo zachowuje się jak mężczyzna - jak Pamela Anderson okładająca mięśniaka kijem bejsbolowym, albo Sarah Jessica Parker niczym ekshibicjonista obnażająca się w wagonie metra . Są też u LaChapella kobiety upadłe, całkowicie poddane i skrępowane, owinięte niczym mumia taśmą klejącą, spętane sznurem (Paris Hilton na zdjęciu „Class Struggle“), albo będące zabawkami w świecie męskich fantazji (Kirsten Dunst jako słodka laleczka uwięziona pod szklanym kloszem, czy Lil‘ Kim z otwartymi ustami wyglądająca jak dmuchana lalka z sexshopu). Te zdjęcia nie przypadły jednak do gustu feministkom, które zamiast traktować je po prostu jak sztukę, dopatrzyły się dyskryminacji i odkryły, że kobieta na zdjęciach LaChapella traktowana jest przedmiotowo i instrumentalnie. Może to właśnie dla nich – feministek - albo dla spokoju własnego sumienia, fotograf zrobił również kilka bardzo nastrojowych zdjęć znanych pań: uśmiechniętą Hillary Clinton pozującą w swoim gabinecie, słodką jak zwykle Dolly Parton czy intrygująco piękną Elizabeth Taylor.


__________________________________________________________________________________


David LaChapelle presents a surreal vision of the world of work trashy beauty, violence, lust, perversions, crazy fashion rush of cocaine, red lips, silicone breasts, overgrown muscles and religious ecstasy. Work of the famous photographer will be able to watch from September 6 at the exhibition "In God We Trust" in Zachęta.

Iconoclastic, provocative, irreverent, ironic and kitsch - are words so often used to talk about LaChapelle, one of the most famous photographers in the world. Seeking his work are the greatest art galleries, and the most prestigious magazines dreaming to pair their stars and fashion with a portrait session with LaChapelle. Theoretically, LaChapelle is a photographer of fashion, but really in his work is sometimes only fashion in the background and an excuse to tell the story of the modern world - dream-like, and sometimes corrupt to the bone. Everything he photographs is exaggerated - from silicone lips and breast models (his favorite is a transvestite Amanda Lepore and actress Pamela Anderson), and ending with the surprising stories that these pictures tell . “If you want the real world, ride a city bus” he says, when someone complains that his work is too theatrical. “ I've always wanted to take pictures that are completely unreal and exaggerated but also embedded in the ordinary world, the one we know”.

LaChapelle poses his models in maniacal ways (and with ironic smiles) in his impeccable clothes from the latest collections of Chanel , Verace and Louis Vuitton in productions like nightmares - the girls are heroines of tragic car accidents, fires, or miraculously surviving victims of Hurricane Katrina, somewhere in the suburbs of New Orleans, playing on a wild party with Christ, murdering, or are being murdered, using or being used. Lachapelle World is twisted, bizarre, full of allusions, insinuations and symbols. It's a world where imagination knows no bounds.

David LaChapelle was born in Fairfield, Connecticut, with natural artistic talent. When I was 9 years old the family moved to a conservative Raleigh, North Carolina. David does not mention the right time, because as a teenager in high school, he was persecuted because of his homosexuality and nonchalant style. After several years his parents returned back to Connecticut, but he decided to seek his fortune elsewhere-he fled to New York. He almost immediately went to Studio 54 - the most famous club in Manhattan, where he began working as a waiter. Studio 54 was a special place to bring together the biggest names, the most colorful artists, the most famous actors and models. Held there were wild parties with alcohol and back packs filled with pounds cocaine. Among the regulars were Andy Warhol, Bianca Jagger, Grace Jones, Liza Minnelli, Woody Allen and Mia Farrow, David Bowie, Tommy Hilfiger, Elton John and many others . This is where David established his first artistic knowledge of the stars of Studio 54 and where he chose his first models. He became famous in the late 80's through a series of photos of famous stars. He was a student and protégé of Andy Warhol, which began an artistic collaboration as a 17-year-old already in Interview magazine so I treated it seriously and carefully observed the rapid artistic development. For LaChapelle the period of collaboration with Warhol was - as stated - the most developing and shaping of his style. To this day,he recalls his first meeting with the Pop-Art master, who allegedly told him, "Shoot what you want and how you want, but make sure that the characters of your photos look good.” This council is faithful to this day. After the first publication of photos in Interview came orders for Details, Rolling Stone, and other writings, the author's most famous galleries of exhibitionss in New York, advertising contracts with well-known agencies and finally prestigious photo shoots for fashion magazines and celebrities - Vanity Fair and the French and Italian edition of Vogue. In addition to the session producers and editors to LaChapelle also used to set the line of stars who wanted to take special pictures of his authorship. Today, the list goes on and on, including Madonna, Bjork, David Beckham, Naomi Campbell, Leonardo Di Caprio, Angelina Jolie, Elton John, Britney Spears, Elizabeth Taylor and Uma Thurman and his muse and friend, Pamela Anderson, Amanda Lepore and Courtney Love. Beautiful, strong and strange women became the main characters of his works.

A woman is in Lachapelle is most important, most interesting and ... undiscovered. In some of the photographs she is presented as a famous star in a gold dress, the other as a provocative object of desire, an impressive addition to the man, or strong "domino" or bodybuilder betraying their behavior and taking on typically masculine traits. There are also a whole host of fallen women, courtesans, women-like dolls with sexshopów and sexless, but women ... freaks. Contrary to appearances by LaChapelle femininity is not so obvious, and sometimes a payment of tricks. The appealing blonde with big breasts can be a dick sometimes, like Amanda Lepore, pretending to urinate standing up like a model from a photo of "Russian Bath House", or preserves like a man - as Pamela Anderson pounding a jock with a baseball bat, or Sarah Jessica Parker like an exhibitionist exposing herself in a subway car . There are also in Lachapelle fallen women, completely subject to and bound, wrapped like a mummy with duct tape, and tethered cord (Paris Hilton in "Class Struggle"), or because of the toys in the world of male fantasy (Kirsten Dunst as sweet doll trapped under a glass shade, or Lil 'Kim with her mouth open looking like a sex doll with sexshopu). These pictures were not allocated to appeal to feminists, however, and instead of treating them just like art, and looking without discrimination one discoveres that the woman in the pictures LaChapelle is treated objectively and instrumentally. Maybe it is for them - feminists - or for the rest of his own conscience, the photographer did also some very atmospheric images of known women: Hillary Clinton posing smiling in his office, sweet as usual Dolly Parton and intriguingly beautiful Elizabeth Taylor.

Download PDF (0.9 MB)